Magiczna Afrodyta – malarska sesja Yaryny

Yaryna tak napisała o sobie:

„Na co dzień jestem spontaniczną i energiczną mieszkanką Krakowa, która uwielbia pracować z Brytyjczykami, tańczyć do lustra w bieliźnie i kocha spędzać wieczory, pisząc w pamiętniku. Jestem zarazem duszą towarzystwa i dziewczyną z głową pełną lęku i niepokojów, która często potrzebuje ciszy. Wierzę w magię i chyba ona jest moją największą inspiracją, bo zbliża mnie z ludźmi. Czytam książki o feminizmie i oglądam filmy o seryjnych mordercach. Mówię o sobie, że jestem córką Jowisza, bo urodziłam się Strzelcem. Absolutny chaos. Zawsze myślałam, że gdybym była epoką – byłabym Starożytnością. Jednak nie. Przez jakiś czas uświadomiłam, że sztuka Renesansu jest mi bliższa. Renesans jest bardziej naturalny, emocjonalny, rozmaity, momentami chaotyczny, skomplikowany i zaskakujący. Potrafi wywołać smutek, radość, podniecenie. Kocham, kiedy coś/ktoś potrafi wywołać emocje. Pewnie dlatego też wybrałam Ciebie.”

Spytałam ją dlaczego postanowiła napisać do mnie:

Patrzyłam na Twoją sztukę i wiedziałam, że jestem w stanie wyobrazić sobie siebie przed Twoim obiektywem. Mogłabym być otoczona kwiatami, przykryta cienką warstwą satyny. Mogłabym być wcale nie przykryta i mieć na szyi perły. Mogłabym czytać książkę. Mogłabym tajemniczo wpatrywać się w lusterko i się uśmiechać. Chciałabym być tak naturalna, jak kobiety na obrazach mistrzów Michelangelo i Botticelli (jestem zakochana we Włoszech jednak) . Zgłosiłam się do Ciebie, żeby zrobić sobie prezent urodzinowy i zapamiętać siebie tak młodą. Zaufam Tobie z pomysłem.”

 

Po sesji napisała:

„Niesamowicie z Tobą się tworzyło i przeniosłam się w czasie do epoki, w której marzyłam być. Jestem przeszczęśliwa, pełna energii, miłości i piękna!”

 

Samo doświadczenie opisała tak:

„Niemożliwe, nieziemskie doświadczenie, którego nie umiem ubrać w słowa. Ale czuję tak dużo ciepła, miłości, odwagi i samozachwytu po sesji z Emilią. Jest artystką, która tworzy sercem, emanuje magiczną energią i całkowicie jesteś w stanie zapomnieć o rzeczywistości, pozując przed nią. Byłam totalnie zakochana w procesie sesji, jestem jeszcze bardziej zakochana w wyniku. To jest warte przeżycia, i jestem wdzięczna, że miałam możliwość wcielić się w anioła, Afrodytę, syrenę i Narcyza dzięki Emilii!”

 

A Ty w kogo pragniesz się wcielić?