
Nie jesteś leniwa. Jesteś zmęczona.
Od dziecka uczono nas, że nasza wartość zależy od tego, ile dajemy z siebie innym. Jeśli nie pracujemy, nie opiekujemy się, nie dbamy – to znaczy, że zawodzimy. Dorastając nasze mamy, babcie, ciocie i starsze siostry na uroczystościach rodzinnych biegały bez chwili wytchnienia między siedzącymi wygodnie gośćmi. Moja mama też wybierała zawsze miejsce na rogu stołu, by móc biegać wciąż do kuchni i dbać o każdego.
Kultura uczy nas, że mamy działać non stop
Mamy być matkami, partnerkami, pracownicami, opiekunkami, psychoterapeutkami domowego ogniska. Większość z nas bowiem mimo pracy na pełen etat również przejmuje większość obowiązków związanych z zarządzaniem domem – sprzątanie, gotowanie, zajmowanie się dziećmi, zarządzanie kalendarzem domowników i ich emocjonalnym dobrobytem. Ale kiedy próbujemy odpocząć, pojawia się znajomy głos: jesteś leniwa.

Otoczenie (lub my same) powtarzamy sobie:
💭 „Tyle rzeczy do zrobienia, a ty tak po prostu siedzisz?”
💭 „Marnuję czas, powinnam robić coś pożytecznego”.
💭 „Najpierw obowiązki, potem przyjemności. Jak już wszystko ogarnę odpocznę wieczorem/jutro/w przyszłym tygodniu/na urlopie.”
Lenistwo nie jest grzechem, jest narzędziem kontroli
Patriarchalno-kulturowym narzędziem dotykającym głównie kobiety. Zastanów się nad tą nierównością głęboko: mężczyźnie wolno leżeć na kanapie po pracy, wolno mieć „swoje sprawy”, wolno mu zapomnieć o obowiązkach domowych, bo przecież jest zmęczony. Kobieta, która robi to samo, jest nieodpowiedzialna.
🔸 On odpoczywa. 🔸 Ona marnuje czas.
🔸 On nie umył naczyń, bo miał ciężki dzień. 🔸 Ona nie umyła naczyń, bo jest nieogarnięta. Może kurs zarządzania czasem?!
🔸 On potrzebuje przerwy. 🔸 Ona zaniedbuje dom.
To nie lenistwo. To przemęczenie, na które nie dano Ci przyzwolenia
Słowo acedia (łac.) pierwotnie oznaczało stan duchowego wyczerpania, a nie lenistwo. Mnisi, którzy doświadczali acedii, czuli wewnętrzną pustkę, brak energii, trudność w podjęciu działania – nie dlatego, że byli „leniwi”, ale dlatego, że byli przemęczeni i wypaleni.
A teraz pomyśl, ile razy w życiu miałaś moment, w którym poczułaś, że nie masz już naprawdę siły. I zamiast usłyszeć: „może powinnaś odpocząć”, słyszałaś: „weź się w garść”. To okropne co napiszę, ale mechanizm działa tak: kobieta przemęczona to kobieta idealna – cicha, uległa, wyczerpana do granic, ale wciąż służąca innym, stawiająca ich ponad siebie.

Praca kobiet – między obowiązkiem a wyczerpaniem
Na internetowych forach, gdzie kobiety dyskutują o przepaści między wymaganiami i zaangażowaniem w obowiązki domowe między nimi a ich partnerami czytałam dużo łamiących serce historii. I wiele z nich brzmi niestety znajomo. Nie jest to więc stricte wina konkretnych mężczyzn ani konkretnych kobiet, które wybierają nieodpowiednich partnerów. Jest to wpisane w kulturę, w której żyjemy, a Kościół Katolicki wraz ze swoimi patriarchalnymi doktrynami nie pomógł kobietom w drodze do równości.
Niektóre kobiety, wyczerpane fizycznie i psychicznie potrafiły w akcie desperacji zostawić męża na cały dzień by przejął wszystkie jej obowiązki. Czasem dopiero wtedy potrafił docenić i zrozumieć ogrom pracy, który ona wykonuje. Zauważ też, że świat się wtedy też zwykle nie zawala – przy (wymuszonej lub nie) delegacji obowiązków drugiej stronie nagle udaje się pojąć jak działa pralka, gdzie są przyprawy etc. etc. Uwierz, że część obowiązków naprawdę możesz oddać, by choć trochę zmniejszyć tę wyrwę między płciami.
Odpoczynek to Twoje prawo
Odpoczynek nie jest też luksusem ani nagrodą „za zasługi”. Nie musisz na niego zasłużyć. Nie musisz się tłumaczyć, usprawiedliwiać, szukać wymówek. Odpoczynek jest podstawowym prawem, tak samo jak praca czy oddychanie. Spotkałam się nawet kilka razy z komentarzem od którejś z koleżanek, że mają cichą nadzieję, że zachorują, by w końcu mogły odpocząć. Niektóre z nich jednak nawet wtedy, osłabione i z cieknącym nosem, zmuszone są wykonywać większość obowiązków.
Pomyśl szczerze, ile razy czułaś się winna, że po prostu siedzisz? Że zostawiłaś zlew pełen naczyń, nie odpisałaś na maila, wyłączyłaś telefon? Pamiętaj, że wypisanie się z tego kieratu będzie wymagało od Ciebie codziennej pracy i zdumionych, pełnych dezaprobaty spojrzeń. W zeszły weekend byłam odwiedzić rodziców, którzy kolejni raz pytali mnie, czy nadal „jestem na pudełkach”… Nie są zadowoleni, że nie gotuję dla siebie i swojego partnera.
🔸 Mężczyzna, który odpoczywa, „ładuje baterie”.
🔸 Kobieta, która odpoczywa, „zaniedbuje obowiązki”.
Wymóg naszej opiekuńczości jest tak silny, że to od kobiety zawsze wymaga się, by zajęła się starszymi rodzicami – swoimi albo nawet męża. Bo „grzeczna dziewczynka” powinna działać, być produktywna i użyteczna. Bo dobra matka, dobra partnerka, dobra córka zawsze znajdzie coś do zrobienia. Tylko czy Ty jesteś dla siebie dobra?

Jak się uwolnić?
1️⃣ Przypomnij sobie moment, kiedy ostatnio czułaś się winna za odpoczynek
Co wtedy myślałaś? Czy głos w Twojej głowie był naprawdę Twój, czy było to echo jakiegoś zdarzenia z przeszłości? Czasem poczucie winy nie wynika z tego, że robimy coś niewłaściwego, ale z tego, że przez lata uczono nas, że odpoczynek trzeba sobie zasłużyć. A jeśli nie jesteśmy na skraju wyczerpania, to znaczy, że „jeszcze możemy trochę wytrzymać”. Ale czy naprawdę warto żyć według tej zasady?
2️⃣ Zadaj sobie pytanie: czy to lenistwo, czy po prostu zdrowe granice?
Czy naprawdę jesteś „leniwa”, czy po prostu nie masz już siły dźwigać wszystkiego? Jeśli czujesz, że musisz odpocząć, to nie dlatego, że jesteś „niewystarczająco zorganizowana” czy „nie dość pracowita”. To dlatego, że Twój organizm wysyła Ci jasny sygnał: potrzebuję przerwy.
Spróbuj spojrzeć na to inaczej:
🔹 Gdyby Twoja przyjaciółka powiedziała Ci, że musi chwilę odsapnąć, czy nazwałabyś ją leniwą?
🔹 Gdyby dziecko przyszło do Ciebie i powiedziało, że jest zmęczone, kazałabyś mu „wziąć się w garść”?
🔹 Dlaczego więc wobec siebie jesteś tak surowa?
Kiedy ktoś nie szanuje swoich granic i zawsze daje z siebie więcej, prędzej czy później dochodzi do momentu, w którym ciało samo zaczyna się buntować – bólem głowy, chronicznym zmęczeniem, chorobą autoimmunologiczną, wypaleniem. Nie czekaj na ten moment. Masz prawo mówić „dosyć” zanim całkowicie opadniesz z sił.
3️⃣ Ćwicz odpoczynek bez poczucia winy
To może być trudne – odpoczywać i nie czuć się winną. Ale jeśli odpoczynek budzi w Tobie lęk, to znak, że naprawdę go potrzebujesz. Zacznij od małych rzeczy:
🔹 Usiądź z herbatą przez 10 minut i nie sprawdzaj w tym czasie telefonu.
🔹 Zamknij laptopa o konkretnej godzinie i nie pozwalał sobie pracować „jeszcze tylko przez chwilę”.
🔹 Gdy pojawi się myśl „powinnam coś robić”, spróbuj ją zastąpić inną: mam prawo nic nie robić.
Czasem nie boimy się samego relaksowania, ale tego, co ludzie o nas pomyślą. Budowanie w sobie silnego poczucia własnej wartości może pomóc nam w tym panicznym strachu przed oceniającym społeczeństwem.
Odpoczynek nie jest nagrodą. Jest podstawową potrzebą – taką samą jak sen, jedzenie czy oddychanie. Nie jesteś maszyną (zresztą – komputer także czasem wyłączasz, prawda?). Nie musisz być produktywna 24/7. Masz prawo do bezczynności, ciszy, spokoju. Samo słowo bezczynność sprawiło, że poczułaś niepokój? Czas przyjrzeć się temu bliżej. To siedzi w nas tak głęboko, że możesz wiedzieć to wszystko, a i tak mieć trudność z odpuszczaniem.

Sama wczoraj próbowałam nowego leku, po którym stałam się tak senna, że musiałam odwołać wszystkie spotkania tego dnia i padłam na całe pięć godzin. Po obudzeniu czułam spore poczucie winy, że „zmarnowałam cały dzień” i zawiodłam osoby które na mnie czekały. Potrafimy też same stać się mimowolnymi strażniczkami tego chorego systemu i źle oceniać kobiety, które dużo odpoczywają. Zauważajmy to w sobie.
A teraz małe fotograficzne posłowie! Odpoczynek to przestrzeń, w której możesz po prostu być. Znasz ten stan, kiedy nawet chwila bezczynności wywołuje niepokój? Jakby zaraz miało się okazać, że ktoś odkryje, że „marnujesz czas”. Sesja fotograficzna to podarowany samej sobie moment, w którym możesz sprawdzić, jak to jest przestać się spieszyć. Nie musisz tu niczego udowadniać, nie musisz na nic zasługiwać. Możesz po prostu być – w swoim tempie, w swoim ciele, na swoich warunkach. Wystarczy, że przyjdziesz. Ja zajmę się resztą.
Nie jesteś leniwa, jeśli chcesz czegoś dla siebie. Nie jesteś egoistyczna, jeśli pragniesz uwagi, dzieła sztuki, które będzie należało tylko do Ciebie. Może zamiast pytać, czy masz teraz czas na przyjemności, warto zapytać: kiedy ostatnio pozwoliłaś sobie nie robić nic – i czułaś się z tym dobrze?
Nie byłabym też sobą, gdybym nie zaoferowała Ci odpoczynku jako formy oporu przeciwko wyzysku i nierównościom społecznym. Jest cichą rewolucją, kobiet słuchających swojego ciała ponad wszechobecnym szumem kultury z obsesją produktywności. Gdyby tak, choć ten jeden dzień, kiedy jesteś u mnie na sesji, wymknąć się kontroli, nie produkować, nie dbać, nie pracować, nie zarządzać czasem. Po prostu być? Dla mnie brzmi wyśmienicie. Jak leniwe pierogi. Takie kupne.
Ten wpis jest częścią serii o siedmiu grzechach głównych – poczytaj wcześniejsze teksy o pysze i chciwości.