Skąd się wzięły sesje buduarowe?

Nuta historii, przepleciona przyjemnością i świadomością.

Co nam mówi Wikipedia, gdy sprawdzamy hasło „buduar”? Czytamy
wówczas, że to „wytwornie umeblowany i wykwintnie ozdobiony, niewielki pokój
zajmowany przez panią domu”.

Dobrze, teoria już jest. Teraz się do niej odniosę! Osobiście bardzo lubię już samą
definicję buduaru, ponieważ przekazuje wszystko to, co pragnę Ci pokazać: Twoje
miejsce, w którym możesz poczuć się swobodnie, intymnie, doskonale. Twoje miejsce, w
którym może być zdobnie i wytwornie, sensualnie i eterycznie – jak tylko zechcesz.

Gdzie w historii można znaleźć sesje buduarowe?

Oczywiście: w historii sztuki wcale nie brakuje sensualnych dzieł, w których
zachwycająco intymnie przedstawiano kobiety. Leżące. Stojące. Nagie. Półnagie.
Niezmiennie jednak były to kobiety na płótnie, niekoniecznie kobiety za pędzlem.
Podobnie w fotografii. Przepiękne sensualne kadry, na nich kobiety – za obiektywami już
mężczyźni.

Tak, zdecydowanie brakowało kobiecego spojrzenia na… kobietę.

Skąd brały się te dysproporcje – a w zasadzie wręcz braki? Dlaczego tak niewiele było
tego „female gaze”, podczas gdy męskiej perspektywy było całkiem sporo, zdecydowana
przecież większość? I tutaj znów powinno paść na początek słowo: oczywiście.
Oczywiście, że kobiety traktowane były bardzo podmiotowo. Oczywiście, że ówczesne
sensualne ujęcia – nijak się miały do dzisiejszych. I w końcu: oczywiście, że ten rodzaj
sztuki stanowić miał głównie uciechę dla mężczyzn.


Dziś mamy już całkiem inne realia. Jesteśmy bardziej świadome. Zarówno swoich
oczekiwań, jak i potrzeb. Dzisiaj absolutnie nikogo nie powinno już dziwić to, że chcemy
celebrować własną sensualność, w atmosferze intymności i wykwintności – zrobić coś
tylko dla siebie.

Wróćmy do przytoczonej na wstępie definicji buduaru. Dlaczego szczególnie ją lubię?
Dlatego, że lubię tą wykwintność i zdobność. Wychodzę z założenia, że sesja buduarowa
niekoniecznie musi oznaczać odkrywanie jak największej powierzchni ciała – czasami o
wiele istotniejszy jest strój, niż jego brak. Lub dopasowana do Ciebie scenografia.

Dlatego znajdziesz u mnie tak wiele tej strojności, tego maksymalizmu, z których możesz korzystać. Dlatego wspieram w pomysłach i kreuję je na miarę Twoich wyobrażeń.

Sesja buduarowa to przede wszystkim Ty.

Cała otoczka wokół Ciebie – niech będzie eteryczna, wykwintna lub tajemnicza.
Ostatecznie wybór należy do Ciebie, wspieram w nim i towarzyszę, nigdy nie narzucam.
Zawsze obserwuję, odczytuję, jestem obecna lub się wycofuję. Ty i Twoja przyjemność z
odkrywania siebie – to moje główne bohaterki. Gdy do tego doskonałego duetu zapraszasz
jeszcze celebrowanie intymności – mamy już prawdziwy festiwal sensualności. Twojej
sensualności.

Leave a Reply